facebook twitter instagram tumblr

awaked-moments

life in a few words

  • Home
  • About
  • Reviews
  • Articles
  • Lifestyle
    • Beauty
    • Fashion
    • Food
    • Other
  • Contact/Cooperation

        Jak wiecie jestem totalną kosmetykomaniaczką. Za całą kolekcję „body care” mogłabym kupić niezły samochód. Nigdy nie mam dość i co rusz zaopatruje się w kolejne produkty. Taki mój urok. Uwielbiam testować kosmetyki do pielęgnacji i chociaż mam swoje ulubione marki, to chętnie sięgam po nowe. Ostatnio buszuję po dziale „natural”. Stwierdziłam, że muszę go przetestować, by zrozumieć jego fenomen. Czy to moda na bycie eco friendly czy może jednak świadoma pielęgnacja i chęć kontaktu z naturą? Myślę, że pół na pół. W Polsce coraz więcej firm stawia na nieprzetworzone składniki i naturalną produkcję. Z lepszym bądź gorszym skutkiem (patrz: afera z białym jeleniem). Ja na pierwszy ogień wybrałam firmę Vivetia i ich naturalne cuda. Jak się sprawdziły dowiecie się czytając dalej.

Kosmetyki naturalne – moda czy świadoma pielęgnacja
       
        Coraz częściej możemy spotkać się z pojęciem „kosmetyki naturalne”. To hasło jest używane czy raczej nadużywane przez większość firm. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej temu zjawisku.
Zgodnie z Komitetem Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy z 2000 roku kosmetyk naturalny „jest produktem mającym pielęgnować i upiększać za pomocą substancji naturalnych. Powinien być przyjazny dla skóry i środowiska, sprzyjający zdrowiu (…). Musi być otrzymywany ze składników pochodzenia naturalnego (roślinnego, zwierzęcego, mineralnego), które zostały pozyskane metodami mikrobiologicznymi, enzymatycznymi lub fizycznymi (np. tłoczenie, ekstrakcja, filtracja, destylacja, suszenie itp.).” Naturalność kosmetyków mogą potwierdzić również certyfikaty takie jak: ECOCERT, BDIH, SOIL ASSOCIATION, AIAB, NaTrue. Jednak na to patrzmy z przymrużenie oka, gdyż w dzisiejszym świecie wszystko da się kupić. Nawet certyfikat. Więc na co zwracać uwagę, by nie zostać wykiwanym?
        Przede wszystkim na skład. Czytajmy etykiety. Bądźmy świadomi, co kupujemy. W naturalnych kosmetykach nie mogą pojawić się silikony, detergenty czy syntetyczne barwniki. Nie ma miejsca na parabeny i pochodne ropy naftowej. Mamy za to: olejki eteryczne, ziołowe ekstrakty, naturalne barwniki, emulgatory i emolienty, mleko, lanolinę itp. Główną zasadą kosmetyków naturalnych jest wspieranie pracy skóry w jej naturalnych funkcjach fizjologicznych, ale bez zakłócania rytmu jej odnowy. Ta pielęgnacja wspiera, a nie robi za nas wszystko. Efekt? Naturalna, promienna i zdrowa skóra. Potrzeba jednak na to trochę czasu. A z cierpliwością bywa różnie. Jednak pomimo tego, coraz więcej osób stawia na naturę i świadomą pielęgnację. Nie zraża ich cena czy krótki czas przydatności produktu (naturalne kosmetyki mają znacznie krótszy czas i wyższą cenę). Chcą być eko, chcą dbać o planetę i samych siebie. I nawet jeśli kieruje nimi tylko chęć bycia modnym – to nikomu tym nie szkodzą, a wręcz przeciwnie. Dbają o siebie i planetę. A ja to popieram.

5 powodów dla których warto sięgać po kosmetyki naturalne:

  1. Uniwersalne zastosowanie – rzadko kiedy można znaleźć podział na grupy. Większość kosmetyków naturalnych nadaje się do stosowania przez wszystkich, niezależnie od wieku czy płci.
  2. Brak szkodliwych składników i chemikaliów (tj. parabeny, formaldehydy, aluminium itp.)– decydując się na ten rodzaj pielęgnacji jesteśmy w stanie w znacznym stopniu ograniczyć kontakt z chemią. Badania wskazują, że każdego dnia człowiek ma styczność z 500-600 rodzajami chemikaliów. Warto wyeliminować je z pielęgnacji.
  3. Skuteczność w działaniu – dzięki naturalnym substancjom, ekologicznym uprawom i braku chemicznego przetworzenia, kosmetyki takie mają skuteczniejsze działanie (wspomagają naturalne procesy zachodzące w skórze człowieka)
  4. Bezpieczne w stosowaniu – większość z nich jest hipoalergiczna, na bazie naturalnych składników pochodzenia roślinnego. Składniki muszą być przebadane, a uprawy pochodzić z certyfikowanych źródeł ekologicznych
  5. Ochrona środowiska naturalnego i zwierząt – produkty naturalne nie są testowane na zwierzętach, do opakowań używa się surowców wtórnych, które nadają się do recyklingu, a sam proces powstawania kosmetyków idzie w myśl zasady Zero Waste

Czy w praktyce faktycznie są takie bezpieczne i skuteczne? Tak, chociaż efekty przychodzą po dłuższym czasie i regularnej pielęgnacji. Na przykładzie Vivetii wiem, że te kosmetyki to przyszłość koncernów kosmetycznych.

O firmie i asortymencie

        Vivetia to polska firma kosmetyczna, która już od około 16 lat tworzy najwyższej jakości, naturalne
produkty do pielęgnacji twarzy i ciała. Produkty tej marki są nietestowane na zwierzętach, wegańskie (oprócz serum, które posiada ceramidy), bez parabenów i eco friendly. Zawierają co najmniej 95% składników naturalnych. Firma dba by cała produkcja odbywała się w sposób przyjazny dla środowiska i dokłada wszelkich starań by sprostać nawet największym wyzwaniom, jakie stawiają im klienci. „W naszych słoiczkach zamknęliśmy wartościowe składniki i chęć rozbudzenia w Tobie miłości do własnego ciała”. Główne wartości firmy to:
  • Sumienność
  • Partnerstwo
  • Naturalność
  • Przyjemność
  • Self-care
W asortymencie firmy znaleźć możemy kosmetyki do pielęgnacji ciała (balsam, masło, peeling) i twarzy (krem, serum) w różnych wariantach zapachowych. Produkty można kupić w pojedynczych sztukach albo skusić się na zestawy o zabawnych nazwach takich jak: Ciao Malina! By Malwina, Say it to my face by Misia czy Miłej podróży! By Tomasz. Oprócz tego firma oferuje bony podarunkowe (od 50 do 300 zł) oraz możliwość zapakowania kosmetyków na prezent wraz ze spersonalizowanym liścikiem.

        Największą popularnością cieszy się seria malinowa – z niej wybrałam masło do ciała „Malina”. Natomiast drugim produktem był krem do twarzy „Kwitnący sad” o którym słyszałam wiele dobrego od kilku zaprzyjaźnionych blogerek. Jak wiecie, kremy do twarzy to u mnie loteria – albo się pokochamy albo znienawidzimy. Moja skóra żyje własnym życiem, jest typową babką, która ni z gruszki ni z pietruszki potrafi strzelić focha i obdarzyć mnie cudownie czerwoną wysypką. Ale nie poddaje się i jeśli jakaś firma ma kremy do twarzy – zawsze kupię na spróbowanie. Na szczęście przy tych produktach, wszystko poszło gładko. Jak po maśle. :D
        
Masło do ciała jest z tych, co by się chciało jeść łyżeczką. Pachnie obłędnie i bardzo długo ten zapach utrzymuje się na skórze. Jest malinowo i słodko, ale nie dusząco. Mi ten zapach przypomina przetarte maliny, które dodaje do gorącej herbaty. Takie świeże, prosto z krzaczka. Gładka konsystencja świetnie rozprowadza się na skórze, nawilża i pozostawia ją aksamitnie gładką. Produkt zawiera w sobie masło shea, oleje (jojoba, ze słodkich migdałów, arganowy, z kiełków prszenicy i krokosza) oraz witaminę E. Dostępne jest w dwóch pojemnościach 30 ml oraz 120 ml.
Krem do twarzy to lato zamknięte w słoiczku. Kwiatowo-owocowy zapach otula skórę i zmysły. Ma bardzo delikatną konsystencje, nie pozostawia uczucia maski czy ściągnięcia, a wręcz przeciwnie – nawilża i odżywia skórę. Do stosowania rano i wieczorem. Fajnie zgrywa się z makijażem, także dla mnie to ogromny plus. Dostępny jest w dwóch pojemnościach 15 ml i 30 ml. Zawiera ekstrakty roślinne i owocowe oleje (z pestek winogron i żurawiny). Dobrze radzi sobie ze skórą skłonną do alergii i z AZS – u mnie nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne. Zero wysypki, opuchlizny czy podrażnienia.

Podsumowując

        Kosmetyki naturalne to przyszłość. To hit, to moda, która niesie z sobą wiele dobrego. Dbamy o siebie i planetę. Unikamy szkodliwych substancji, jesteśmy świadomi swoich wyborów, a przy okazji wspieramy nasze środowisko. Cieszę się, że trafiłam na markę Vivetia, bo to dzięki niej bliżej poznałam temat kosmetyków naturalnych, to czym się charakteryzują i gdzie ich szukać. Ich malinowe mało znajduje się wysoko na liście moich ulubionych produktów, a krem do twarzy dołączył do zacnego grona (baaardzo wąskiego) produktów, które nie robią truskawki z mojej pyzatej mordki.



SPECJALNIE DLA WAS PRZYGOTOALIŚMY KOD RABATOWY WAŻDNY DO 10 SIERPNIA

NA HASŁO AWAKED20 MACIE 20% ZNIŻKI NA PRODUKTY MARKI VIVETIA

Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarze
        
        Podstawą funkcjonowania każdego ludzkiego organizmu jest przede wszystkim odpowiednio zbilansowana dieta i ruch. Jednak XXI wiek pozostawia wiele do życzenia pod względem jakości jedzenia dostępnego w sklepach. Zmodyfikowane truskawki, sztucznie hodowane pomidory czy ogórki kupione poza sezonem, nie będą zawierały tyle cennych witamin i minerałów, co ich odpowiednik dojrzewający w naturalnym czasie i na naturalnych nawozach. I tutaj właśnie wkraczają suplementy diety. Wsparcie dla naszego organizmu, które dla mnie jest już codziennością. Tym razem na tapetę wzięłam te od marki Grinday, która cieszy się dużą popularnością dzięki Clean Label, czyli czystym i naturalnym składem, Jak wypadły? Czytajcie dalej.

Suplementy diety: definicja i z czym to się je

        Ustawa o Bezpieczeństwie żywności i żywienia określa suplementy diety jako: środki spożywcze, które mają na celu uzupełnianie normalnej diety. Najczęściej są to źródła witamin i minerałów takich jak: witamina A, B1, B2, B6, B12, C, E, K, kwas foliowy, biotyna, chrom, krzem itp. Dodatkowo wspomagane sproszkowanymi ziołami, aminokwasami, błonnikiem czy luteiną. Regularne i racjonalne przyjmowanie wysoko jakościowych suplementów stanowi uzupełnienie naszego menu. Suplementy występują najczęściej w prostych postaciach ułatwiających ich zażywanie: kapsułki, tabletki, shoty czy proszek do rozpuszczania w wodzie. Pod względem prawnym – suplementy diety to nie leki. To środki spożywcze i traktowane są jak żywność, a co za tym idzie podlegają prawnym regulacjom, a decyzje o dopuszczeniu ich do obrotu podejmuje przede wszystkim Główny Inspektorat Sanitarny. Odpowiednią suplementację powinno dobierać się po uprzedniej konsultacji lekarskiej, na podstawie badań i obserwacji swojego organizmu. Trzeba być po prostu świadomym co się bierze i dlaczego. Jak szukać odpowiedniego wsparcia? Wybierając zaufane marki.

Grinday – natura zamknięta w kapsułkach

        Grinday (nie mylić z zespołem o podobnej nazwie) to Polska marka produkująca suplementy z tylko i wyłącznie naturalnych, standaryzowanych ekstraktów roślinnych, minerałów i witamin. Nie zawierają sztucznych barwników czy wypełniaczy, a co za tym idzie wpisują się w etykietę „Clean Label” czyli potoczenie mówiąc: czysty skład.
  • Produkty marki to:
  • czysty skład,
  • wegański,
  • wysokiej klasy składniki opatentowane oraz ekstrakty standaryzowane,
  • dostępna cena biorąc pod uwagę zawartość produktu oraz zastosowane dawki,
  • unikatowa, autorska mieszanka,
  • polski producent- dostępne w aptekach 
        Ja wybrałam dwa produkty, które najbardziej odpowiadały moim potrzebom: Look Up – włosy, skóra, paznokcie oraz Shape Up – wspomagający odchudzanie. Obydwa produkty spisały się znakomicie.

Dla urody – Look Up & Shape Up

        Moje włosy i paznokcie wreszcie odżyły za sprawą Look Up. Posiadający aż 5 opatentowanych składników preparat (EVNolMax™, BioPerine®, Selen - Selenium SeLECT®) wzmocnił moje paznokcie i odżywił włosy, które teraz rosną jak szalone. Najwyższej jakości składniki, posiadające dodatkowe badania kliniczne potwierdzające ich działanie, zostały zamknięte w małych kapsułkach łatwych do połknięcia. Warto dodać, że to jedyna taka mieszanka z powyższymi składnikami dostępna w Polsce. Jest to produkt działający długoterminowo. Sugerowany czas stosowania 3 miesiące – jednak ja już po miesiącu widzę różnicę. To chyba dzięki zawartości skrzypu polnego i pokrzywy, które odpowiedzialne są za wzrost włosów i ich strukturę, przeciwdziałają wypadaniu i utrzymują prawidłowy stan skóry.
Shape Up natomiast zaczął wspomagać mnie w utracie wagi. Jego 10 aktywnych składników takich jak: papryka roczna (zwiększa termogenezę organizmu), wyciąg z guarany (hamuje apetyt) oraz ekstrakty z gorzkiej pomarańczy i Garcinia cambogia (pobudzają metabolizm tłuszczów i węglowodanów) udało mi się wejść na właściwe tory i podkręcić metabolizm w moim organizmie. Jego stosowanie wspiera utratę wagi podczas ćwiczeń / wysiłku fizycznego. Nie należy oczekiwać efektów bez odpowiedniej diety oraz ćwiczeń. Pamiętajcie o tym! Nie ma drogi na skróty.

Podsumowując….

        Podczas miesięcznej kuracji nie zauważyłam skutków ubocznych czy działań nieporządanych. Suplementy nie kolidowały z przyjmowanymi przeze mnie lekami, a także nie wpływały negatywnie na moje samopoczucie. Jako osoba przyjmująca stałe leki, po konsultacji z lekarzem, stwierdziliśmy, że czysty skład i naturalne składniki nie spowodują uszkodzeń, a wręcz przeciwnie, wspomogą osłabiony organizm. I ogromny plus również, za to, że nie spowodowały uczulenia skórnego (mam AZS) co tylko świadczy o tym, że składniki zawarte w kapsułkach są naprawdę wysokiej jakości. No i naturalne. Dzienna zalecana porcja suplementu to 2 kapsułki, przyjmowane podczas posiłku rano i w ciągu dnia po jednej kapsułce. Popić około 300 ml wody (więc przy okazji uczymy się nawadniać). Nie zaleca się przyjmowania suplementu wieczorem, przed snem. Produkty marki Grrinday możecie kupić na stronie internetowej TUTAJ oraz w wybranych aptekach w całej Polsce (lista TUTAJ).


Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze

    Sytuacja z koronawirusem całkowicie wywróciła życie do góry nogami. Zaburzyła naturalne rzeczy i zmusiła Nas do dostosowania się do nowej rzeczywistości. Zakupy czy wizyta u lekarza, wciąż u wielu osób budzi strach i lęk przed zarażeniem. Ludzie rezygnują z wakacji, spotkań z rodziną czy przyjaciółmi. Rezygnują także z wizyt u dentysty. Co zrobić jeśli chcesz mieć śnieżnobiały uśmiech, ale nie masz odwagi wybrać się do gabinetu stomatologicznego? Ja mam rozwiązanie. Dr. Martin Schwarz i jego produkty do pielęgnacji jamy ustnej.

Profesjonalna higiena jamy ustnej za pomocą specjalistycznych produktów dentystycznych.

    Dr. Martin Schwarz to niemiecka marka produktów do pielęgnacji jamy ustnej i zębów. “Wierzymy, że prawdziwe piękno zaczyna się od zdrowego, białego uśmiechu. Właśnie dlatego włożyliśmy wiele wysiłku w stworzenie portfolio innowacyjnych i skutecznych produktów, które umożliwiają utrzymanie doskonałego zdrowia jamy ustnej i pięknego, białego uśmiechu.” Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze miałam słabość do niemieckich produktów. Słodycze, proszki do prania, kosmetyki – co niemieckie to najlepsze. Dlatego tutaj również pokładałam wielkie nadzieje. I nie zawiodłam się. W ofercie dostępne są produkty z kategorii oral care:
  • ⦁ Żele do wybielania zębów,
  • ⦁ Żele antybakteryjne, 
  • ⦁ Pasty do zębów,
  • ⦁ Akcesoria do pielęgnacji zębów
    Wszystkie produkty są zarejestrowane w CPNP. Zostały również dokładnie przebadane i spełniają najnowsze normy EU wg. niemieckich standardów jakości. Dr. Martin Schwarz gości na Polskim rynku już jakiś czas, zbierając pozytywne noty. Warto wspomnieć, że za granicą cieszy się dość dużą sławą i media takie jak Cosmopolitan czy Business Insider opublikowały bardzo pozytywne opinie o produktach. Gdzie jest klucz do sukcesu?

Idealnie białe zęby przy 100% bezpieczeństwie.
    
    W swojej ofercie firma ma kilka żelów do wybielania. Ja wybrałam Expert 38% - produkt żelowy o intensywnych właściwościach wybielających. Do kompletu dodałam Flexi Trays - zestaw nakładek termokurczliwych przeznaczonych do aplikacji żeli dentystycznych na powierzchnię zębów użytkownika. By moje wybielanie było całkowicie profesjonalne i pełne dołączyłam do zestawu również Antybakteryjny żel do zębów Bioscaling - preparat do samodzielnego i nieinwazyjnego usuwania płytki nazębnej w sposób całkowicie bezpieczny dla zębów i szkliwa. 

    Cały proces wybielania jest niezwykle prosty i przyjemny. Dobrą robotę odgrywają tutaj nakładki termokurczliwe. Najwięcej uwagi trzeba zwrócić na formowanie ich oraz aplikacje żelu wybielającego Expert 38% - tak by nie dostawał się na dziąsła. Produkty trzymamy w lodówce, by zapewnić im najlepsze bezpieczeństwo i świeżość. Poniżej opiszę Wam krok po kroku jak wybielałam swoje zęby.

Krok 1
    Do miseczki nalej gorącej wody, odczekaj chwilę i zanurz pierwszą nakładkę. Przytrzymają ją w gorącej wodzie około 6-8 sekund (po dłuższym czasie może się rozpuścić). Upewnij się, że nakładka Cię nie poparzy i załóż ją na łuk zębów. Zasysając powietrze dociskaj nakładkę do zębów. Jeśli nie uda Ci się za pierwszym razem, nic nie szkodzi. Zanurz ponownie nakładki i powtórz czynność, aż uzyskasz idealny efekt. Ja próbowałam 4 razy z górną, 6 z dolną - sprawiała mi najwięcej problemów. Ale udało się!

Krok 2
Wyszczotkuj zęby. Ja użyłam Bioscalingu z pastą, w proporcji 1 do 1 (wielkość ziarnka grochu). 

Krok 3
    Nałóż żel do nakładek - pamiętaj by używać go bardzo mało, 5 ml ma starczyć na 4-5 sesji. Żel aplikujemy do środka nakładki od zewnętrznej strony – tej która będzie dotykać zębów na zewnątrz. Aplikujemy żel tylko na zęby przednie obu luków, czyli od czwórki przez obie jedynki do czwórki. Nakładamy i czekamy od 20 do 30 minut. Ja podczas wybielania nie odczułam, żadnych skutków ubocznych. Zero pieczenia, dyskomfortu czy zaczerwieniania dziąseł. Jednak, gdyby było coś nie tak – oznacza to, że żel dostał się na dziąsła, bądź w inne miejsce w którym nie powinien być. W takim przypadku wycieramy dziąsła chusteczką. Po 30 minutach zdejmujemy nakładki, płuczemy jamę ustną wodą, a nakładki dokładnie myjemy i suszymy.
Całą procedurę powtarzamy co 1-3 dni. Efekt widoczny jest stopniowo (do wybielacza dołączona jest skala bieli zębów) wraz ze zwiększaniem/zmniejszaniem ilości i częstotliwości zabiegu. Kończymy wtedy, kiedy efekt nas satysfakcjonuje. Pamiętajcie, że żel aplikuje się raz dziennie!

Spektakularne efekty?

Moje zęby są bardzo podatne na wybielanie. Już po jednej sesji widziałam ogromną różnicę. Zabieg wybielania wykonywałam w odstępach 2 dni, a nakładki z żelem trzymałam na zębach 20-25 minut. Do tego biała dieta, czyli zrezygnowałam z kawy, herbaty, wina. Pamiętajcie, że każdy ma inne szkliwo. U mnie działo się to bardzo szybko, inni mogą potrzebować więcej czasu. Najważniejsze to być systematycznym. Nie będzie efektu WOW, jeśli olejmy sprawę. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu jak i samego sposobu przechowywania i aplikowania preparatów. Polecam z czystym sumieniem! 


Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarze

Do kosmetyków naturalnych podchodzę zazwyczaj z dość dużą rezerwą. Jako atopowiec moja skóra jest bardzo wrażliwa i strasznie skłonna do alergii. Zakupy kosmetyczne to klasyczna ruletka - nawet jeśli znam składniki które mnie uczulają, to i tak moja skóra potrafi mi spłatać figla. Nie raz wyglądałam jak pomidor czy truskawka - czerwona i w kropki. Ale co zrobić - trzeba przywyknąć i raz za razem testować nowości. Do marki Polemika namówiła mnie moja przyjaciółka, która zachwalała właściwości produktów pod niebiosa. Sama ma delikatną skórę, więc stwierdziłam, że skoro jej służą - to mi tym bardziej. I nie pomyliłam się. Dzięki uprzejmości Polemiki miałam okazję sprawdzić ich całą serię. Bardzo długo zwlekałam z recenzją, ponieważ chciałam zużyć wszystkie produkty i wtedy ocenić ich jakość, wpływ na moją skórę oraz to czy atopowiec może z nich korzystać. Dzięki ponad 1,5 miesięcznej kuracji, wiem, że z marką zwiążę się na pewno na dłużej.

O firmie, wartościach i naturalnych składnikach 

"Polemika to polska marka kosmetyków naturalnych, czerpiących siłę z roślin. Każdy nasz produkt to bogactwo starannie wyselekcjonowanych składników wspartych cudownymi właściwościami herbaty Matcha." Takie słowa możemy przeczytać na oficjalnej stronie Polemiki. Pomysłodawcą jak i założycielem firmy jest Pani Agnieszka Leśniak. Jako świeżo upieczona mama, zaczęła wnikliwie śledzić składy produktów dla niemowląt, odkrywając jak wiele szkodliwych substancji się w nich znajduje. Świadomość rosła, fascynacja kosmetykami również, co zaowocowało w końcu własną marką naturalnych kosmetyków. 
"Nazwa Polemika wywodzi się od imion moich córek – Poli i Miki. Przecież to właśnie ich pojawienie się na świecie stało się katalizatorem powstania marki bezpiecznych dla zdrowia kosmetyków."

Jakość, naturalność i troska o środowisko naturalne. To główne wartości firmy. Każda receptura jest oparta o naturalne składniki i badania laboratoryjne. Nie obiecują rzeczy niemożliwych, nie kłamią, nie wciskają kitów. Wszystko jest czarno na białym. "Receptura każdego naszego produktu to ponad 96% starannie wyselekcjonowanych naturalnych składników. W naszych kosmetykach nie znajdziecie szkodliwych substancji takich jak: parabeny, konserwanty, olej mineralny i pochodne ropy naftowej. Są wolne również od silikonów, glikolu propylenowego, syntetycznych barwników, PEG, SLS, SLES." Wszystko sprawdziłam - zgadza się w 100%! Podstawą receptury firmy Polemika są sproszkowane liście zielonej herbaty Matcha. W składzie tych naturalnych kosmetyków znajdziemy też inne organiczne surowce takie jak np.: olej ze słodkich migdały, masło z mango bogate w antyoksydacyjne witaminy A, C i E oraz masło Shea. Jak samej herbaty nie mogę przełknąć, tak tutaj pasuje mi idealnie. 
Produkty są naturalne, wegańskie,  nie testowane na zwierzętach. Cała seria nadaje się zarówna dla kobiet jak i mężczyzn. Warto także wspomnieć, że marka Polemika wspiera Program Pajacyk Polskiej Akcji Humanitarnej.

Fantastyczna Trójka

W skład zestawu wchodzą:

  1. Hydrofilne masło oczyszczające
  2. Peeling – maska oczyszczająco-rozświetlająca
  3. Antyoksydacyjny krem nawilżający
Hydrofilne Masło oczyszczające (100ml) - nadaje się do każdego rodzaju cery (wrażliwej, tłustej czy mieszanej). Świetnie usuwa makijaż (nawet ten wodoodporny), nie wysusza skóry, nie zatyka porów, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Nakładamy na suchą skórę, masujemy, dodajemy wody by zemulogwać produkt - w ten oto sposób otrzymujemy emulsję. Dodatkowy plus ode mnie - zero uczucia pieczenia. 

Peeling - maska oczyszczająco-rozświetlająca (75ml) - mój numer jeden, mój ulubiony produkt, moje must have. Jestem ogromną fanką peelingów więc z tego produktu cieszyłam się najbardziej. Jeszcze bardziej cieszył mnie fakt, że wreszcie powstał produkt 2 w 1 który spełnia moje oczekiwania. Niestety bardzo często tego typu produkty są jak masło maślane - ani to peeling ani to maska. Tutaj jednak byłam pozytywnie zaskoczona. Efekt oczyszczenia i rozświetlenia widać od razu, delikatnie złuszcza i nawilża skórę, nie pozostawiając efektu tłustej skóry. Świetnie radzi sobie z niedoskonałościami. Nakładamy, masujemy i pozostawiamy na skórze około 5-15 minut. Już w trakcie zmywania czuć różnice. Po aplikacji, można śmiało nakładać makijaż - wszystko pięknie się trzyma. Zero podrażnień.

Antyoksydacyjny krem nawilżający (50ml) - tutaj miałam największe obawy. Moja skóra dotychczas tolerowała jedynie krem Bambino i kilka jego zamienników. Jakiekolwiek inne kremy lądowały w koszu (bądź w kosmetyczce mamy) już po pierwszym użyciu. Nie powiem - miałam stracha co się będzie działo tutaj. Jednak niepotrzebnie. Skóra przyjęła krem dość dobrze. Na początku opornie, ale z każdym użyciem było tylko lepiej. Nie pojawił się odczyn alergiczny, nie spuchłam. Skóra zrobiła się promienna, odżywiona. Zmniejszyły mi się sińce pod oczami i skóra nabrała grubości (od używania maści i kremów na alergię moja skóra na twarzy i dłoniach jest jak papier - bardzo cienka i narażona na urazy). Krem przywraca skórze odpowiednie nawilżenie, wzmacnia i poprawia kondycje. Wygładza i nadaje miękkości. 

Podsumowując...

To jest ten rodzaj kosmetyków który zostanie ze mną na dłużej. Tak jak mam swoje ulubione i sprawdzone marki, tak Polemika ląduje w moim Top Five produktów które na pewno będę polecać i chętnie wracać. Dbanie o środowisko nie musi być nudne. Wspieranie rodzimych marek jest jak najbardziej ok. Świadomy wybór to krok naprzód ku lepszemu życiu i zdrowiu. Mocno kibicuję marce Polemika - by odnosiła jeszcze większe sukcesy i tworzyła jeszcze więcej super produktów. Ja muszę ponownie zapatrzyć się w Wasze cuda, a Wy drodzy czytelnicy sprawdźcie co fajnego mogą wnieść te produkty do waszej pielęgnacji. 

! MARKA POLEMIKA OTRZYMAŁA TYTUŁ KOBIECEJ MARKI ROKU 2020 !
Share
Tweet
Pin
Share
7 komentarze
Jako nałogowa zakupoholiczka i fanka kosmetyków wszelkiego rodzaju, nie mogłam przejść obojętnie obok wiosennej oferty allegro w dziale „uroda”. Box jaki do mnie przeszedł, przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, a kosmetyki jakie wpadły mi w ręce zyskały moją aprobatę. Mojej skóry również. Ale po kolei.
Allegro chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Platforma sprzedażowa (kup/sprzedaj), która w swojej ofercie posiada wszystko – dosłownie wszystko. Od sprzętu, po meble a na kosmetykach kończąc. Posiadam na niej konto od dobrych kilkunastu lat i nigdy się nie zawiodłam. Przesyłki docierają do mnie całe i zdrowe, a w razie kłopotów zawsze mogę liczyć na centrum pomocy czy wsparcie konsultantów. Sama obsługa to czysta przyjemność – prostota, przejrzystość i szybkie wyszukiwanie. Czego chcieć więcej.
Dział „uroda” przyciągnął mnie mega bogatą ofertą a także interesującymi okazjami z jakich grzech nie skorzystać. Co znalazło się w moim boxie? Takie oto cuda (aktywny link w nazwie produktu):
1. AA WINGS OF COLOR Serum Powiększające Usta Lip Push Up Oceanic 
2. AA Sensi Skin 3w1 Holograficzny set do twarzy 9g Oceanic 
3. Utrwalacz do makijażu KOBO 
4. Puder sypki KOBO 
5. NeoNail Zestaw startowy Smart Set Special NeoNail 
6. NeoNail Primer Vitamins bezkwasowy NeoNail 
7. Neogen Super Hydra Aqua Capsule Mask 
8. May Coop Raw Sauce

Powiem szczerze, że niektóre marki jak KOBO i May Coop testowałam pierwszy raz w życiu. Obawiałam się, że moja skóra (atopowa, skłonna do alergii) może zareagować czerwonym buntem, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Co niezmiernie mnie cieszy, bo zakochałam się w serum powiększającym usta i esencji/lotionu do twarzy.  Poniżej znajdziecie krótki opis kosmetyków:

1. AA WINGS OF COLOR Serum Powiększające Usta Lip Push Up Oceanic 
Połączenie mikrocząsteczek kolagenowych i hialuronowych o właściwościach wypełniających – nawilża, wygładza, wypełnia usta dodając im objętości. Dzięki natychmiastowemu optycznemu uwypukleniu usta wyglądają na jędrne i większe. Serum przynosi natychmiastową ulgę suchej skórze, regeneruje i zapobiega pęknięciom ust. Formuła wzbogacona o ekstrakt różany zapewnia długotrwałe nawilżenie, ochronę i piękny wygląd ust. Przy regularnym stosowaniu, działanie wypełniające serum, sprawi, że usta staną się jędrne na długo. W 100% przebadane alergologicznie.
A zapach….zapach jest obłędny. Dawno nie używałam tak pięknie pachnącej pomadki. Co do tego powiększania – ja nie zauważyłam zmiany, ale może z czasem jędrność ust się poprawi.
2. AA Sensi Skin 3w1 Holograficzny set do twarzy 9g Oceanic 
Olej z awokado+ekstrakt ze świetlika+alga koralowa.  Nowoczesny zestaw do konturowania twarzy światłem i kolorem. Składa się z trzech holograficznych odcieni: różu, fioletu i delikatnej zieleni, którymi stworzysz super modny makijaż. Produkt można stosować na 2 sposoby – każdy z odcieni może być nakładany osobno lub można pędzlem łączyć odcienie, aby stworzyć niepowtarzalną stylizację. Każdy z odcieni zestawu tworzy efekt holograficznego błysku na skórze.
Dla mnie bomba, fajna kombinacja, poręczne opakowanie i możliwość aplikowania na inny kosmetyk.
3. Utrwalacz do makijażu KOBO 
Utrwala każdy rodzaj makijażu pokrywając go niewidzialną powłoką, która przedłuża trwałość oraz zabezpiecza przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi (upał, deszcz, pot, zanieczyszczenia). Zapewnia trwałość i wodoodporność.
Kosmetyk którego nie będę raczej używać na co dzień, ale na imprezy, letnie potańcówki i upały sprawdzi się idealnie.
4. Puder sypki KOBO 
Mineralny puder sypki. Ultralekka formuła utrwala makijaż, matuje oraz niweluje zaczerwienienia na skórze. Świetnie sprawdza się w konturowaniu. Bezzapachowy.
Ja posiadam odcień „banana light” i idealnie pasuje do mojej jasnej karnacji. Świetnie matuje. Muszę teraz sprawdzić jak będzie przy konturowaniu.
5. NeoNail Zestaw startowy Smart Set Special NeoNail 
W tym zestawie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Od dawna sama nie robię sobie paznokci, ale teraz…nie ma opcji bym do tego nie wróciła. Wszystko pięknie zapakowane, z instrukcją obsługi, idealnie sprawdzi się dla osób zaczynających swoją przygodę z hybrydą. Cały zestaw składa się z:
  • Zestaw lakierów 5 x 3 ml: French White, Champagne Kiss, Modern Princess, Sexy Red, Stormy Night
  • Lampa Led 18W/36W
  • Lakier Hybrydowy Base SILK PROTEIN 7,2 ml
  • Lakier Hybrydowy DRY Top 7,2 ml
  • Nail Cleaner 50 ml
  • Aceton UV Gel Polish Remover 50 ml
  • Polerka łódka 100/180
  • Pilnik szary łódka 100/180
  • Pyłek Hollywood Effect
  • Pacynka
6. NeoNail Primer Vitamins bezkwasowy NeoNail 
Primer Vitamins to bezkwasowy preparat zwiększający przyczepność bazy do naturalnej płytki paznokcia. Wzbogacony o witaminy, nabiera właściwości pielęgnacyjnych. Zastosujesz go przy metodzie hybrydowej, żelowej oraz akrylowej.
7. Neogen Super Hydra Aqua Capsule Mask 
Unikatowa, nawilżająca maseczka z ampułką, którą należy rozkruszyć tuż przed użyciem. Nano kwas hialuronowy zawarty w ampułce jest dwa razy skuteczniejszy niż zwykły kwas hialuronowy, dzięki czemu dogłębnie nawadnia i nawilża skórę. Formuła zawiera również ceramidy.
8. May Coop Raw Sauce
Odżywcza esencja oraz lotion na bazie wody klonowej w jednym. Poprawia metabolizm skóry, nawilża, rewitalizuje. Widoczna zmiana już po 3 tygodniach! 
No to zobaczymy po 3 tygodniach. Póki co zapach jest niesamowity. Konsystencja przyjemna. Duży plus na początek, a co będzie dalej to się okaże.
I jak? Przekonałam Was do zapoznania się z ofertą kosmetyczną Allegro? Mam nadzieję, że tak. To co tutaj widzicie to zaledwie namiastka tego, co można znaleźć w dziale „uroda”. Fanki kosmetyków na pewno znajdą tam coś dla siebie. Drodzy Panowie – wam również polecam ten dział. Oferta dla mężczyzn jest równie bogata w super oferty, co dla kobiet. Ja daję dużego plusa za przesyłkę i ogromny wybór. Teraz Wasza kolej.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Older Posts

About me

awaked_moments

A tak naprawdę Magdalena Surmacz – recenzentka, instagramerka i ponownie blogerka. Marzycielka twardo stąpająca po ziemi. Pyskata awanturnica, która zawsze ma coś dopowiedzenia. Mój blog – moje zasady. Mój świat i miejsce gdzie uchylam dla Was rąbka tajemnicy w tematach które mnie kręcą.

Enjoy!

Follow Us

  • facebook
  • tumblr
  • google+
  • instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

  • Strona główna
Facebook Twitter Instagram Tumblr

Created with by BeautyTemplates | Distributed by Blogger